top of page
Ciemne chmury
Legenda o Moście Westchnień

W połowie ubiegłego wieku mieszkał w Ełku pewien krawiec, który miał piękną córkę Martę. Zmarł on wcześnie, nie pozostawiając po sobie dużego majątku, matka i córka były więc zmuszone udać się na wieś, gdzie życie było tańsze. Wybrały wieś Niedźwiedzkie. Tam Marta wykształciła się na zdolną krawcową. Miała miłe usposobienie, była dobrze wychowana, stąd wszyscy wokoło bardzo ją lubili. Miała tyle zamówień, że mogła utrzymać i matkę, i siebie na dostatnim poziomie. Matka, jak to było wtedy w zwyczaju, wydobywała torf u jednego z gospodarzy wsi. Był to kiedyś jedyny, poza drogim drewnem, materiał opałowy w naszych stronach. Pewnego dnia również Marta wybrała się na bagnisko, aby wydobyty poprzedniego dnia torf ułożyć dla przesuszenia w odpowiednie sterty. Na pobliskiej działce ujrzała torf suchszy od własnego. Na potwierdzenie przyniosła matce do pokazania dwie kostki tego torfu. Zapomniała jednak odnieść go z powrotem. Martę oskarżono o kradzież i ukarano karą więzienia. Biedna dziewczyna przejęła się wyrokiem tak bardzo, że w rozpaczy pobiegła nad rzekę i z mostu kolei biegnącej do Prostek rzuciła się w toń wody, znajdując tam natychmiastową śmierć. Niedługo potem wybudowano w Ełku koszary wojskowe i po to, aby móc łatwiej docierać na poligon ćwiczeniowy, żołnierze wybudowali obok mostu kolejowego wąski, drewniany mostek dla ruchu pieszego. Służył on też mieszkańcom Ełku do przekraczania rzeki w czasie spacerów do pobliskiej Szyby. W czasie wietrznej pogody słyszano tu wzbudzane przez wiatr przeraźliwe jęki i westchnienia. Tak cierpiała dusza biednej Marty. Stąd w tradycji ludowej mostek ten nazwano "Mostem Westchnień”.  Tak zwany Most Westchnień istniał w Ełku naprawdę. Przy okazji pogłębiania koryta rzeki Ełk w połowie lat 60-tych. można było oglądać wbite w dno rzeki szczątki pni drewnianych, na których wznosił się ów most. Były oddalone ok. 10-20 metrów od mostu kolejowego po stronie ówczesnej roszarni i podnóża nasypu kolejowego biegła od tego mostu polna droga, która wychodziła przy bramie roszarni. Od początku lat 70, zaczęto zasypywać mokradła rozciągające się po tej stronie nasypu kolejowego i stąd wszelki ślad po ówczesnej drodze zaginął, a wraz z tym jakakolwiek sugestia, że w tamtych okolicach mógł się znajdować most.

bottom of page