

Było to dawano temu, kiedy wojska szwedzkie panoszyły się w Polsce, wspomagane m.in. przez najemników tatarskich. Po bitwie pod Prostkami Tatarzy agi Gazy Subana zaatakowały Ełk. Miasto zostało splądrowane, spalone a ludzi wzięto w jasyr.
Część mieszkańców zdołała ukryć się na zamku ełckim, zanim Tatarzy przypuścili atak na miasto. Byli tam bezpieczni, ponieważ most wiodący do zamku spalono w obliczu zagrożenia, a innej możliwości dotarcia do zamku suchą stopą nie było. Martwili się jednak losem tych, którzy dostali się do tatarskiej niewoli.
Nastał wieczór. Tatarzy rozbili obóz w lesie na pobliskim wzgórzu. Żołnierzom wydano świąteczne przydziały kumysu; zwycięstwo po Prostkami i sukces odniesiony w Ełku należało uczcić. A potem wszyscy zasnęli i spali kamiennym snem.
Wtedy to z zamku ruszyła pomoc dla ełczan wziętych w jasyr. Podziemnym przejściem przedostali się na stały ląd. Więźniów znaleźli tuż przy tatarskim obozie. Razem z nimi sprawnie przedostali się podziemnym przejściem do zamku.
Wielka była radość na zamku po szczęśliwym zakończeniu akcji oswobodzenia tatarskich więźniów. A Tatarzy dotąd nie wiedzą co się wtedy stało i opowiadają sobie legendy, każda bardziej niesamowita od drugiej.