top of page
Ciemne chmury
Legenda o Wisielczej Górze

Legenda pochodzi z czasów, gdy Ełk był jeszcze niewielką miejscowością, a Szyba była odrębną wsią. Jadąc drogą z Ełku do Szyby, tuż przed wjazdem do wsi droga zstępowała dość stromo w dół. Po lewej stronie wznosił się pagórek, który ludność nazywała Wisielczą Górą. Jeszcze w XVIII wieku stała tam bowiem szubienica, na której wykonywano wyroki na złoczyńcach. W połowie XIX wieku już tylko kilka karłowatych sosen samosiewów wskazywało miejsce jej dawnego usytuowania. Po 1870 roku i one zniknęły.

Kat mieszkał w lesie koło Nowej Wsi. Towarzystwa nie miał, ludzie go unikali, tak jak obchodzili szerokim łukiem i Wisielczą Górę. Nawet w karczmie miał zawsze zarezerwowany oddzielny stolik. Na łańcuchu wisiał kubek przeznaczony wyłącznie dla niego, a nóż do krojenia chleba tkwił wbity w drewnianą belkę. Gdy kat wraz ze swoim pomocnikiem pojawiał się w karczmie, gospodarz bez słowa stawiał przed nimi butelkę wódki i chleb. Obaj uraczeni alkoholem udawali się potem do swego katowskiego zajęcia.

Tradycja nie mówi, kiedy odbyła się ostatnia egzekucja na Wisielczej Górze. Z pagórkiem tym wiązało się jednak sporo przesądów i opowieści. Kawałek powroza czy koszula skazańca osiągał u starych Mazurów wysoką cenę. Od połowy XIX wieku egzekucji dokonywał już kat mianowany z Brandenburga, miejscowy i jego pomocnik wykonywali już tylko prace przygotowawcze. Od tego czasu egzekucje odbywały się na dziedzińcu sądu. który mieścił się w zamku na wyspie Jeziora Ełckiego. Zmarłych grzebali sami więźniowie na specjalnym cmentarzu dla przestępców w lesie potocznie zwanym „Borkiem", za jeziorem.

Na mapie Prus Wschodnich barona Schrottera z 1800 roku znajdujemy koło Ełku punkt oznaczony słowem „Gericht”. Może on wskazywać miejsce, gdzie wydawano wyroki, a więc ową Wisielczą Górę. W miejscu, gdzie wznosiła się Wisielcza Góra, dziś już nie jest tak przejmująco jak  kiedyś. Obniżono je i splantowano. Między Ełkiem a Szybą powstały nowe dzielnice mieszkaniowe. Dziś to już jedno miasto i nikt już nawet nie wie, że kiedyś starzy Mazurzy przemykali przez tę okolicę z duszą na ramieniu.

bottom of page